Całkiem pyszne wegańskie naleśniki

Naleśniki czym dla mnnie są...
Naleśniki to jeden z pierwszych przepisów jaki przyszedł mi do głowy, gdy zdecydowałam się na uruchomienie wegańskiego bloga. Dlaczego? bo to jedno z najprostrzych dań, tych które uczymy nasze dzieci. Jest w nim zabawa mieszania składników i odpowiedzialność obsługi gorącej patelni I niezmiennie na końcu czeka pyszna nagroda wykreowana zgodnie z osobistymi preferencjami dodatków.
Pamiętam swoje pierwsze naleśniki i to jaka byłam z nich dumna. Moja Mama była najbardziej zabieganą Mamą świata. I tak pewnego niedzielnego popołudnia musiała zostawić mnie samą w samym środku smażenia naleśników i wybiec do małego pacjenta. A ja zostałam z miską idelnie przygotowanego ciasta naleśnikowego i ciężką, gorącą patelnią. Chwilę wcześniej tłumaczyła mi kolejność czynności, więc sprawa wydała się prosta. Później siedziałam przy gorącej herbacie i stercie własnoręcznie usmażonych naleśników, które smarowałam domowymi powidłami. Cały dom pięknie pachniał 💜
Przy kolejnych naleśnikach popełniałam własne błędy: nieodpowiedniej konsystencji, zbyt mało rozgrzanej patelni itp aż doszłam do perfekcji :) Podobny proces przeszły moje córki z tą tylko różnicą, że ja nie jestem lekarzem ;)
Naleśniki kojarzą mi się z ciepłem, spokojem, książką i ... poczuciem bezpieczeństwa.
Nigdy nie przygotowuję ich w pośpiechu i nigdy w pośpiechu ich nie jem. 
Byłoby ogromną stratą gdyby tradycyjne mlecznojajeczne naleśniki z mojego dzieciństwa nie znalazły swojego godnego wegańskiego zastępcy. Ale taki jest! Oto on z podziękowaniem dla Jadłonomii 🙏🌸

Składniki:
1 szklanka mąki
1/3 szklanki zmielonych płatków owsianych
1 i 3/4 szklanki mleka sojowego
1 łyżka cukru trzcinowego 
Szczypta soli
Szczypta sody
Wszystkie składniki wymieszać, odstawić na 30 min👌Smażyć na oleju (znacie zasadę im więcej tłuszczu tym bardziej chrupiące 😜

Dodatkowo dla koloru dodałam szczyptę kurkumy






A co ze strzelaniem? No właśnie. 
Od rana w pobliżu naszego domu rozlegają się wystrzały (prawdopodobnie związane z jakąś sierpniową tradycją ?)
Jeden z moich psów jest głuchy i nic z nich sobie nie robi, ale dwa pozostałe nie są sytuacją zachwycone i wolą trzymać się blisko. Minęło już kilka godzin, a one w dalszym ciągu nie "przyzwyczaiły się " do wystrzałów. One mają mnie, ale obok nas jest las pełen dzikich zwierząt od saren, łosi, dzików, borsuków i bobrów po nieskończenie wiele cudownych ptaków. Byłoby super, gdybyśmy szanowali ich domy tak samo jak chcemy żeby szanować nasze👍



Pozdrawiam ciepło 😁

Komentarze

Popularne posty